Podziękowania od klientów. Kosiarka Honda Izy to przykład długowieczności sprzętu ogrodowego.
Podziękowania od klientów. Kosiarka Honda Izy to przykład długowieczności sprzętu ogrodowego.

Kosiarka Honda Izy to przykład długowieczności sprzętu ogrodowego.

 Zastanawiacie się Państwo skąd ten tytuł w czasach, w których jakość coraz bardziej schodzi na dalszy plan a znaczne różnice cenowe, często skłaniają do wyboru tańszych rozwiązań.

W moim przypadku przyszedł czas po ponad piętnastu latach użytkowania na wymianę obudowy w kosiarce Honda Izy, zakupionej wiele lat temu u Autoryzowanego Dealera, firmie Marine Lab z Nieporętu.

W pierwszym odruchu zastanawiałem się jak poradzę sobie z rozebraniem kosiarki i poskładaniem jej ponownie i czy to w ogóle ma sens? Jak jednak pożegnać się z urządzeniem, które nie zawiodło ani razu, po każdej zimie odpalając bez jakiegokolwiek problemu? Przez te wiele lat użytkowania wymieniłem we wspomnianej kosiarce dwa razy świece i raz nóż, i to by było na tyle.

Jeśli więc zastanawiamy się czy warto kupić firmowy sprzęt, podpowiem – WARTO!. Nawet jeśli wspomniana kosiarka kosztuje dwa razy tyle co marketowy odpowiednik, to nie tylko przez wiele lat bezproblemowej pracy przekonałem się o tym, że to jednorazowy wydatek, ale także podczas wspomnianej wymiany obudowy, upewniłem się na 100%.

Praca, która wydawała mi się na pierwszy rzut oka przerastająca moje zdolności, okazała się na tyle przyjemna i zaskakująco szybka ze postanowiłem podzielić się swoimi spostrzeżeniami z potencjalnymi użytkownikami, których czeka renowacja swojego wysłużonego, lecz wciąż niezawodnego sprzętu ogrodowego.

Zaznaczam na wstępie, że wymiana obudowy po tylu latach, była spowodowanie nie tyle zmęczeniem materiału, ile moim brakiem właściwej troski o oczyszczenie jej po każdym koszeniu, tudzież konserwacje. Dziw bierze, że pomimo zalegania na niej mokrej trawy, wytrzymała wspomniane piętnaście lat.

Przystępując do działania, sugeruje wypalić paliwo ze zbiornika, zlać olej i wyjąć wkład filtra powietrza, tak by nie zabrudzić go olejem podczas przekładania kosiarki na jeden z boków.

Zaczynamy!!!!

Pierwszym krokiem jest odkręcenie noża. W tym celu najlepiej zaopatrzyć się w drewniany klocek, którym przyblokujemy nóż podczas odkręcania. Miejmy na uwadze, że śruby mocujące bywają dość mocno zapieczone, także przed przystąpieniem do odkręcania, polecam oczyścić je druciana szczotką a następnie nabić nasadkę tak by naszła na górę łeb śruby aż do samego końca.

Pod odkręconym nożem znajdziemy metalowy wspornik, który demontujemy wraz z nim i ukazuje nam się dolny uchwyt walka pionowego silnika wraz z plastikową obudową.

 

Warto zwrócić na tym zdjęciu uwagę na śruby mocujące obudowę. Są to najbardziej kluczowe śruby, będące zarazem szpilkami mocującymi silnik do obudowy, także polecam analogicznie dokładnie odczyścić je i nabić nasadkę by zminimalizować ryzyko ich uszkodzenia.

Po zdjęciu obudowy głównej uzyskujemy dobry dostęp do paska napędzającego tylną oś. W tym miejscu warto przyjrzeć się mechanizmowi napędowemu. Jest to pokaźna, plastikowa puszka osadzona na tylnej osi, połączona dłuższą sprężyną z obudową. Po zluzowaniu tej sprężyny oraz odkręceniu 4 śrubek mocujących blaszki zabezpieczające oś z kołami, uzyskujemy możliwość obrotu oski z mechanizmem, co pozwala nam zdjąć luźny pasek napędowy kół, oraz odczepić mocowana za pomocą sprężynki, linkę załączająca napęd kół.

Na tym etapie, po odkręceniu wspomnianych 4 śrubek, mamy zdemontowaną tylna oś z obudowy.

Przechodzimy do osi przedniej. Mocowana jest ona na dwóch śrubach z nakrętkami, potrzebne nam do tego dwa płaskie klucze. Warto zwrócić uwagę na umiejscowienie mechanizmu regulującego wysokość koszenia, tak by nie zastanawiać się nad nim przy ponownym montażu.

Z mechanizmem regulacji wysokości na tylnej osi, nie ma problemu, gdyż na trwałe zintegrowany jest z osią tylna.

Pozostaje nam odkręcenie uchwytu do koszenia i mamy praktycznie rozebrana kosiarkę. Wymaga to odkręcenia 12 śrub i zluzowania dwóch sprężynek.

Z luźnej obudowy należy zdemontować gumowe kółko przelotowe do linki napędu, plastikową obudowę wylotu trawy oraz fartuch dolny i klapę kosza na trawę. Zarówno fartuch dolny jak i klapa kosza, mocowana jest za pomocą tulejki i samozaciskowej podkładki, także demontaż jest banalnie prosty. Warto zwrócić uwagę na położenie sprężyny klapy, gdyż musi ona jednym uchwytem wejść w otwór w obudowie a widocznymi na zdjęciu „wąsami” pod tulejkę montażową, tak by zachować sprężystość i prawidłowe działanie klapy.

 

 

Pozostaje nam odmoczenie i oczyszczenie wszystkich elementów z trawy i rdzy. Tutaj po raz kolejny potwierdza się jakość użytych materiałów. Plastiki czy koła kosiarki po 15 latach pracy i właściwym odmyciu, wyglądają praktycznie jak nowe. Polecam także w przypadku śrub, noża i podkładki noża, zastosowanie kąpieli w preparacie odrdzewiającym. Ja używam od lat z powodzeniem Fosolu.

Należy pamiętać ze po takim neutralizatorze, należy zabezpieczyć elementy powłoką antykorozyjną lub je ocynkować.

W tym miejscu po raz kolejny nie zawiodła mnie ekipa Marine Lab, która bez problemów i podpowiedzi perfekcyjnie wyselekcjonowała prawidłową obudowę.

 

Z własnej inicjatywy postanowiłem zabezpieczyć nową obudowę od dołu dodatkowa powłoka antykorozyjną.

 

 

 

Polecam też zwrócić uwagę jak wyglądają elementy markowego produktu po 15 latach pracy.

 

 

 

Składając kosiarkę, analogicznie odwracamy kolejność czynności.

Na tym zdjęciu widać mechanizm napędu tylnej osi, którą musiałem demontować, gdyż nie mogłem założyć fartucha ochronnego do trawy. Polecam zacząć o tulejki fartucha, następnie zamontować osłonę plastikową wylotu trawy i montować tylną oś. Tylko w tej kolejności jest to w miarę bezproblemowe. Na tym etapie nie mocujcie sprężyn by można obracać mechanizmem i w prosty sposób podczepić do niego linkę i założyć pasek napędowy na kółko.

 

 

 

 

Przy montażu przedniej osi wymagana jest cierpliwość, gdyż śruby należy zamontować od strony kół i dokręcić je nakrętkami od strony obudowy, tak by ich fartuch wszedł w tulejkę obudowy.

 

 

 

 

 

 

 

 

Mamy więc kosiarkę w takim stanie. Pozostaje założenie paska na wałek przy silniku i na mechanizm osi tylnej. Gdy tego już dokonamy, pozostaje podpięcie sprężyną linki uruchamiającej napęd i unieruchomienie samego napędu do obudowy (dłuższa sprężyna).

 

 

 

 

 

 

Odwracamy silnik tak by zlicować otwory na szpilki z otworami obudowy oraz kosiarki oraz plastikowej obudowy zabezpieczającej. Z racji ze są to najbardziej kluczowe śruby, zalecam początkowe wkręcenie ręcznie by wyczuć gwint, potem sama nasadka a dopiero na samym końcu kluczem.

 

 

Po montażu podkładki noża i samego noża, pozostaje nam odwrócenie kosiarki i montaż ramienia do koszenia.

 

 

 

 

 

 

 

 

Demontaż kosiarki trwał około 45 minut, montaż ponowny dwie godziny. Warto zaznaczyć, że żaden z elementów nie uległ uszkodzeniu i nie wymagał wymiany, co świadczy bezspornie o najwyższej jakości wykonania i użytych materiałów.

 

 

 

Na koniec pokuszę się o prostą kalkulację. Kosiarka Honda Izy, kosze regularnie raz w tygodniu podwórko o wymiarach 40 x 50 metrów. Przez 15 lat wychodzi mi około 800 cykli koszenia. Biorąc pod uwagę obecny koszt takiej kosiarki, daje nam to koszt około 3 PLN za sprzęt, nie wliczając oczywiście benzyny. Zważywszy natomiast koszt wymiany obudowy i fakt, że prawdopodobnie kosiarka posłuży kolejne 15 lat, koszt ten spadnie nam do 1,5 pln za cotygodniowe koszenie. Warto szukać tańszych rozwiązań? Niech każdy odpowie sobie na to pytanie sam.

Pozdrawiam serdecznie kolegów z Marine Lab i Hondy, dziękując za wiele lat bezproblemowej współpracy.

Gall Anonim

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper Premium